czwartek, 21 sierpnia 2014

2.Zepsuta randka

Miałem już przygotowany cały plan. Miał to być najwspanialszy piknik świata. Poprosiłem Posejdona o namiary do bogini Iris. Poszedłem do niej z samego rana, aby nikt mnie nie zauważył. Poprosiłem ją, aby o danej godzinie, nad jeziorem stworzyła tęcze. Nie chciała się zgodzić lecz, gdy powiedziałem, że to spraw życia i śmierci. Zgodziła się. Uradowany wróciłem do Obozu i skierowałem się do kuchni. Nigdy wcześniej tam nie byłem. Leśne nimfy miały sporo pracy. Zobaczyłem Kalinę, podszedłem do niej i opowiedziałem jej co zamierzam zrobić. Stwierdziła, że to bardzo romantyczny pomysł i że na pewno pomoże. Pożaliła się tylko, że Grover nigdy nie zrobił dla niej czegoś tak wyjątkowego. Razem z Kaliną upiekliśmy, usmażyliśmy, przygotowaliśmy wszystkie ulubione dania Ann. Byłem tym wszystkim bardzo zachwycony, ale gdy spojrzałem na zegar w kuchni stwierdziłem, że mam już mało czasu. Pobiegłem szybko po koc i rozłożyłem go nad jeziorem. Razem z Kaliną przynieśliśmy wszystkie dania i ułożyliśmy je na kocu. Wyrwałem kilkanaście róż, które kwitły niedaleko. Powyrywałem z nich wszystkie płatki i rozsypałem dookoła pikniku. Wyglądało to przepięknie już sobie wyobrażałem minę Annabeth, gdy to zobaczy. Brakowało już tylko… Ann. Poszedłem, więc szybko do niej. Zobaczyłem ją rozmawiającą z Thalią. Wyglądała nieziemsko. Jej blond włosy opadały jej na ramiona. Jej oczy lśniły w blasku słońca. Podszedłem do niej nieśmiało:
- Czy mogę przeszkodzić pięknym paniom? – spytałem.
- Tak, tak już sobie idę- powiedziała Thalia i mrugnęła do Ann porozumiewawczo, a blond włosa pocałowała mnie czule w usta.
- Mam dla Ciebie niespodziankę- oznajmiłem.
- Jaką?- spytała.
Zasłoniłem jej oczy dłońmi i powiedziałem:
- Zaraz się przekonasz.
Zaprowadziłem ją prosto nad jezioro. Odsłoniłem jej oczy i w tym samym czasie pojawiła się tęcza. Widziałem zdumienie i jednocześnie zachwyt na twarzy Ann, gdy popatrzyła na to wszystko.
- I ty zrobiłeś to dla mnie?
- Oczywiście! To jest tylko i wyłącznie dla Ciebie. Ale nie obraził bym się, gdybym mógł w tej zabawie uczestniczyć.
Zamiast odpowiedzi dostałem kolejnego w tym dniu buziaka. Tylko, że ten był bardziej namiętny niż wcześniejsze. Uznałem to za zgodę, więc gdy skończyliśmy, usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Pierwszym daniem, które wybrała Ann były szaszłyki. Lecz nie jedliśmy ich normalnie. Karmiliśmy się nawzajem i całowaliśmy co jakiś czas. Potem Grover tak jak go prosiłem, przyszedł i zagrał nam bardzo wolny kawałek. Tańczyliśmy. Ann wtuliła się do mnie i powiedziała do ucha, że mnie kocha. Podczas tego biesiadowania czułem się wyjątkowo i myślałem, że już nic nam nie przeszkodzi, ale się myliłem. Gdy sobie spokojnie siedzieliśmy i rozmawialiśmy, znienacka wyszedł mój brat. Spytał się:
- Mogę się dołączyć do imprezki?- i rozsiadł się wygodnie.
- Nie!!!- wrzasnąłem, ponieważ aż ode mnie kipiało złością.
- Oj Percy nie bądź taki dla brata. Chodź ze mną na słówko.
  Poszliśmy jakieś 10 metrów dalej i wtedy się zaczęło:
- Proszę cię Percy nie bądź taki dla brata on tylko chciał spędzić z nami trochę czasu.
- Ale to miał być tylko nasz wieczór! Czy on zawsze musi taki być?
- Percy czyżbyś był zazdrosny? –mówiła dalej spokojnie choć na twarzy pojawił się mały uśmiech.
- Ja zazdrosny, no coś ty? No dobrze jestem zazdrosny, ponieważ przez niego spędzamy ze sobą mniej czasu razem.
- Percy, posłuchaj mnie. Cieszę, że jesteś o mnie zazdrosny, bo to oznacza, że ci na mnie zależy, ale nie masz się czym martwić, ponieważ ja kocham tylko Ciebie i nic tego nie zmieni.- dla wiary swoim słowom pocałowała mnie lekko, ale z uczuciem w usta.
Jej słowa trochę mnie uspokoiły, bo przecież Annabeth nie zdradziłaby go z jego własnym bratem. Wróciliśmy, więc do Antosa.
- Możesz tu z nami zostać- powiedziałem.
Od razu pożałowałem swoich słów i obawy wróciły. Ponieważ nagle stałem się piątym kołem u wozu, ponieważ ta para zaczęła ze sobą rozmawiać, a na mnie w ogóle nie zwracali uwagi. Po jakimś czasie Antos, żeby mnie chyba jeszcze bardziej wkurzyć, wymyślił kolejną historyjkę. Była ona o tym, jak to kiedyś wyprawił przyjęcie swojej dziewczynie. Tą bajkę tak podkolorował i powiedział ze szczegółami, że Ann po wysłuchaniu powiedział do mnie:
- Słyszałeś jak wspaniałą randkę wyprawił swojej dziewczynie Antos?- powiedziała i zamarzyła się.
Ale na twarzy mojego brata nie pojawiło się nic podobnego, tylko chytry uśmieszek. Nie mogłem już tego wytrzymać, więc powiedziałem:
- Przepraszam cię Ann, ale muszę załatwić jeszcze jedną sprawę. Raczej już tu nie wrócę. Naprawdę mi przykro.
Moja dziewczyna jednak tylko pokiwała głową i pomachała mi na pożegnanie. Więc smutny wróciłem do swojego domku.


środa, 20 sierpnia 2014

1.Miłosna Historyjka

-…Pewnego dnia to ona zaprosiła mnie do miejsca, w którym pierwszy raz się spotkaliśmy i wyznaliśmy sobie miłość. Pomyślałem, że to musi być jakaś specjalna okazja, więc ubrałem się najlepiej jak potrafiłem. Popłynąłem w te miejsce. Ona już tam na mnie czekała. Najpierw rozmawialiśmy normalnie, co mnie bardzo zdziwiło. Ale gdy chciałem ją pocałować za to, że po prostu ze mną była. Odepchnęła mnie delikatnie.
- Właśnie o to mi chodzi.- powiedziała- Uważam, że to co do ciebie czuję to nie miłość. Najwidoczniej to było tylko chwilowe zauroczenie, nic więcej, ale nadal chciałabym się z tobą przyjaźnić.
Nie wiecie co ja wtedy czułem. To było okropne, usłyszeć jak twoja ukochana mówi, że powinniśmy zostać przyjaciółmi. Czułem pustkę przez bardzo długi czas. A gdy przypominałem sobie tamte chwile, szły razem z nimi i milsze na przykład pierwszy pocałunek, ale to jeszcze bardziej bolało. Nie wiedziałem co jej na to odpowiedzieć, więc uciekłem. Od tej pory już nigdy jej nie zobaczyłem. Moja syrenka jeszcze nie odeszła z mojej pamięci..
- Proszę cię przestań opowiadać te ckliwe historyjki wyssane z palca. Myślisz, że ktoś w to uwierzy?- powiedziałem i spojrzałem na Annabeth wyczekująco, aby mi pomogła.
Ona jednak , jak większość dziewczyn płakała. Oprócz Thalii, która również w nie nie wierzyła i która przyjechała odwiedzić starych przyjaciół. Jakimś cudem nigdy w tych swoich opowieściach nie zamieszczał opisów miejsc, w których rzekomo poznał się z jakąś dziewczyną lub doznał tam niezwykłych przygód. Najwidoczniej jego wyobraźnia nie sięga, aż tak daleko. Chłopak, który opowiadał te historyjki to Antos mój starszy brat, o którym dowiedziałem się po moim życzeniu. Wiele osób nagle pojawiło się w obozie. Mój drugi dom zmienił się całkowicie. Zbudowano wiele innych domków o różnych kolorach. Musieli dostawić stoły. W jednym tylko domu nie mieszkał nikt. To dom Hery. Inne domki są teraz jeszcze bardziej zaludnione. Właściwie dzielę teraz dom z młodszą siostrą Anną i tym facetem, który przechwala się ile to on miał dziewczyn. Wkurza mnie już od pewnego czasu. Jest ode mnie wyższy, bardziej umięśniony. Ma krótkie blond włosy, niebieskie oczy. Idealnie nadaje się na męża jak twierdzi wiele dziewczyn z obozu. Zawsze kręci się koło niego grono fanów. Czemu to właśnie Posejdon jest jego ojcem, nie powinien byś synem Afrodyty? Annę za to bardzo lubię, nie wyróżnia się zbytnio wyglądem, lecz ma bardzo długie, błyszczące blond włosy. Jej przynajmniej wystarczy grono tylko zaufanych koleżanek. Wiem jednak, że jednemu chłopakowi się bardzo podoba.
 Już od pewnego czasu jesteśmy z Annabeth razem i byliśmy szczęśliwi dopóki jego nie było. Teraz spędzamy mniej czasu razem, bo Ann słucha jego bajeczek. Czasem wydaje mi się, że chcąc mnie jeszcze bardziej wkurzyć podrywa ją. Ale cóż o miłość trzeba walczyć. A ja nie poddam się tak łatwo i jeszcze coś wymyślę.