Miałem już przygotowany cały plan. Miał to być
najwspanialszy piknik świata. Poprosiłem Posejdona o namiary do bogini Iris.
Poszedłem do niej z samego rana, aby nikt mnie nie zauważył. Poprosiłem ją, aby
o danej godzinie, nad jeziorem stworzyła tęcze. Nie chciała się zgodzić lecz,
gdy powiedziałem, że to spraw życia i śmierci. Zgodziła się. Uradowany wróciłem
do Obozu i skierowałem się do kuchni. Nigdy wcześniej tam nie byłem. Leśne
nimfy miały sporo pracy. Zobaczyłem Kalinę, podszedłem do niej i opowiedziałem
jej co zamierzam zrobić. Stwierdziła, że to bardzo romantyczny pomysł i że na
pewno pomoże. Pożaliła się tylko, że Grover nigdy nie zrobił dla niej czegoś
tak wyjątkowego. Razem z Kaliną upiekliśmy, usmażyliśmy, przygotowaliśmy
wszystkie ulubione dania Ann. Byłem tym wszystkim bardzo zachwycony, ale gdy
spojrzałem na zegar w kuchni stwierdziłem, że mam już mało czasu. Pobiegłem szybko
po koc i rozłożyłem go nad jeziorem. Razem z Kaliną przynieśliśmy wszystkie dania i ułożyliśmy
je na kocu. Wyrwałem kilkanaście róż, które kwitły niedaleko. Powyrywałem z
nich wszystkie płatki i rozsypałem dookoła pikniku. Wyglądało to przepięknie już
sobie wyobrażałem minę Annabeth, gdy to zobaczy. Brakowało już tylko… Ann.
Poszedłem, więc szybko do niej. Zobaczyłem ją rozmawiającą z Thalią. Wyglądała
nieziemsko. Jej blond włosy opadały jej na ramiona. Jej oczy lśniły w blasku
słońca. Podszedłem do niej nieśmiało:
- Czy mogę przeszkodzić pięknym paniom? – spytałem.
- Tak, tak już sobie idę- powiedziała Thalia i mrugnęła do Ann porozumiewawczo, a blond włosa pocałowała mnie czule w usta.
- Mam dla Ciebie niespodziankę- oznajmiłem.
- Jaką?- spytała.
Zasłoniłem jej oczy dłońmi i powiedziałem:
- Zaraz się przekonasz.
Zaprowadziłem ją prosto nad jezioro. Odsłoniłem jej oczy i w tym samym czasie pojawiła się tęcza. Widziałem zdumienie i jednocześnie zachwyt na twarzy Ann, gdy popatrzyła na to wszystko.
- I ty zrobiłeś to dla mnie?
- Oczywiście! To jest tylko i wyłącznie dla Ciebie. Ale nie obraził bym się, gdybym mógł w tej zabawie uczestniczyć.
Zamiast odpowiedzi dostałem kolejnego w tym dniu buziaka. Tylko, że ten był bardziej namiętny niż wcześniejsze. Uznałem to za zgodę, więc gdy skończyliśmy, usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Pierwszym daniem, które wybrała Ann były szaszłyki. Lecz nie jedliśmy ich normalnie. Karmiliśmy się nawzajem i całowaliśmy co jakiś czas. Potem Grover tak jak go prosiłem, przyszedł i zagrał nam bardzo wolny kawałek. Tańczyliśmy. Ann wtuliła się do mnie i powiedziała do ucha, że mnie kocha. Podczas tego biesiadowania czułem się wyjątkowo i myślałem, że już nic nam nie przeszkodzi, ale się myliłem. Gdy sobie spokojnie siedzieliśmy i rozmawialiśmy, znienacka wyszedł mój brat. Spytał się:
- Mogę się dołączyć do imprezki?- i rozsiadł się wygodnie.
- Nie!!!- wrzasnąłem, ponieważ aż ode mnie kipiało złością.
- Oj Percy nie bądź taki dla brata. Chodź ze mną na słówko.
Poszliśmy jakieś 10 metrów dalej i wtedy się zaczęło:
- Proszę cię Percy nie bądź taki dla brata on tylko chciał spędzić z nami trochę czasu.
- Ale to miał być tylko nasz wieczór! Czy on zawsze musi taki być?
- Percy czyżbyś był zazdrosny? –mówiła dalej spokojnie choć na twarzy pojawił się mały uśmiech.
- Ja zazdrosny, no coś ty? No dobrze jestem zazdrosny, ponieważ przez niego spędzamy ze sobą mniej czasu razem.
- Percy, posłuchaj mnie. Cieszę, że jesteś o mnie zazdrosny, bo to oznacza, że ci na mnie zależy, ale nie masz się czym martwić, ponieważ ja kocham tylko Ciebie i nic tego nie zmieni.- dla wiary swoim słowom pocałowała mnie lekko, ale z uczuciem w usta.
Jej słowa trochę mnie uspokoiły, bo przecież Annabeth nie zdradziłaby go z jego własnym bratem. Wróciliśmy, więc do Antosa.
- Możesz tu z nami zostać- powiedziałem.
Od razu pożałowałem swoich słów i obawy wróciły. Ponieważ nagle stałem się piątym kołem u wozu, ponieważ ta para zaczęła ze sobą rozmawiać, a na mnie w ogóle nie zwracali uwagi. Po jakimś czasie Antos, żeby mnie chyba jeszcze bardziej wkurzyć, wymyślił kolejną historyjkę. Była ona o tym, jak to kiedyś wyprawił przyjęcie swojej dziewczynie. Tą bajkę tak podkolorował i powiedział ze szczegółami, że Ann po wysłuchaniu powiedział do mnie:
- Słyszałeś jak wspaniałą randkę wyprawił swojej dziewczynie Antos?- powiedziała i zamarzyła się.
Ale na twarzy mojego brata nie pojawiło się nic podobnego, tylko chytry uśmieszek. Nie mogłem już tego wytrzymać, więc powiedziałem:
- Przepraszam cię Ann, ale muszę załatwić jeszcze jedną sprawę. Raczej już tu nie wrócę. Naprawdę mi przykro.
Moja dziewczyna jednak tylko pokiwała głową i pomachała mi na pożegnanie. Więc smutny wróciłem do swojego domku.
- Czy mogę przeszkodzić pięknym paniom? – spytałem.
- Tak, tak już sobie idę- powiedziała Thalia i mrugnęła do Ann porozumiewawczo, a blond włosa pocałowała mnie czule w usta.
- Mam dla Ciebie niespodziankę- oznajmiłem.
- Jaką?- spytała.
Zasłoniłem jej oczy dłońmi i powiedziałem:
- Zaraz się przekonasz.
Zaprowadziłem ją prosto nad jezioro. Odsłoniłem jej oczy i w tym samym czasie pojawiła się tęcza. Widziałem zdumienie i jednocześnie zachwyt na twarzy Ann, gdy popatrzyła na to wszystko.
- I ty zrobiłeś to dla mnie?
- Oczywiście! To jest tylko i wyłącznie dla Ciebie. Ale nie obraził bym się, gdybym mógł w tej zabawie uczestniczyć.
Zamiast odpowiedzi dostałem kolejnego w tym dniu buziaka. Tylko, że ten był bardziej namiętny niż wcześniejsze. Uznałem to za zgodę, więc gdy skończyliśmy, usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Pierwszym daniem, które wybrała Ann były szaszłyki. Lecz nie jedliśmy ich normalnie. Karmiliśmy się nawzajem i całowaliśmy co jakiś czas. Potem Grover tak jak go prosiłem, przyszedł i zagrał nam bardzo wolny kawałek. Tańczyliśmy. Ann wtuliła się do mnie i powiedziała do ucha, że mnie kocha. Podczas tego biesiadowania czułem się wyjątkowo i myślałem, że już nic nam nie przeszkodzi, ale się myliłem. Gdy sobie spokojnie siedzieliśmy i rozmawialiśmy, znienacka wyszedł mój brat. Spytał się:
- Mogę się dołączyć do imprezki?- i rozsiadł się wygodnie.
- Nie!!!- wrzasnąłem, ponieważ aż ode mnie kipiało złością.
- Oj Percy nie bądź taki dla brata. Chodź ze mną na słówko.
Poszliśmy jakieś 10 metrów dalej i wtedy się zaczęło:
- Proszę cię Percy nie bądź taki dla brata on tylko chciał spędzić z nami trochę czasu.
- Ale to miał być tylko nasz wieczór! Czy on zawsze musi taki być?
- Percy czyżbyś był zazdrosny? –mówiła dalej spokojnie choć na twarzy pojawił się mały uśmiech.
- Ja zazdrosny, no coś ty? No dobrze jestem zazdrosny, ponieważ przez niego spędzamy ze sobą mniej czasu razem.
- Percy, posłuchaj mnie. Cieszę, że jesteś o mnie zazdrosny, bo to oznacza, że ci na mnie zależy, ale nie masz się czym martwić, ponieważ ja kocham tylko Ciebie i nic tego nie zmieni.- dla wiary swoim słowom pocałowała mnie lekko, ale z uczuciem w usta.
Jej słowa trochę mnie uspokoiły, bo przecież Annabeth nie zdradziłaby go z jego własnym bratem. Wróciliśmy, więc do Antosa.
- Możesz tu z nami zostać- powiedziałem.
Od razu pożałowałem swoich słów i obawy wróciły. Ponieważ nagle stałem się piątym kołem u wozu, ponieważ ta para zaczęła ze sobą rozmawiać, a na mnie w ogóle nie zwracali uwagi. Po jakimś czasie Antos, żeby mnie chyba jeszcze bardziej wkurzyć, wymyślił kolejną historyjkę. Była ona o tym, jak to kiedyś wyprawił przyjęcie swojej dziewczynie. Tą bajkę tak podkolorował i powiedział ze szczegółami, że Ann po wysłuchaniu powiedział do mnie:
- Słyszałeś jak wspaniałą randkę wyprawił swojej dziewczynie Antos?- powiedziała i zamarzyła się.
Ale na twarzy mojego brata nie pojawiło się nic podobnego, tylko chytry uśmieszek. Nie mogłem już tego wytrzymać, więc powiedziałem:
- Przepraszam cię Ann, ale muszę załatwić jeszcze jedną sprawę. Raczej już tu nie wrócę. Naprawdę mi przykro.
Moja dziewczyna jednak tylko pokiwała głową i pomachała mi na pożegnanie. Więc smutny wróciłem do swojego domku.