Nie wiedziałem co myśleć. Postać szła w moją stronę. Nie
mogłem rozpoznać sylwetki. Ciekawe jakie ma zamiary i czy mnie zauważyła.
Raczej zauważyła, ale kto to? Długo jednak nie musiałem się zastanawiać,
ponieważ słońce rozświetliło jego twarz. To był Nico. Jak zawsze na ciemno
ubrany i oliwkowa cera. Czarne włosy delikatnie unosił wiatr. Był bardzo
podobny do ojca. Lecz na szczęście nie tylko do niego. Strasznie się ucieszyłem na jego widok. Tak
dawno go nie widziałem. Nawet przez chwilę zapomniałem o Annabeth. Nico
uśmiechnął się do mnie, a ja też chciałem się uśmiechnąć lecz przypomniała mi
się Ann i zamiast szczęśliwej miny wyszedł grymas. Usiadł koło mnie na pieńku. Zastanawiałem
się czy się nie obrazi za moją minę.
- Cześć Percy. Dawno się nie widzieliśmy. Co u Ciebie?
Nie chciałem go okłamywać, ale nie chciałem też okazywać słabości. Nie chciałem go zasmucać. Był jakoś szczęśliwy, a nie często mu się to zdarza. Wolałem, żeby rozmowa zaczęła się na inny temat. Jednak Nico potrafił wyczuć kłamstwo, więc i tak w końcu musiałbym mu powiedzieć prawdę.
- Źle.
- Co się stało?
- Wiem, że nie lubisz historii miłosnych, więc nie chce cię zanudzać. Może zmienimy temat?
- Percy… Może to i prawda, że nie przepadam za nimi, ale każdy musi w końcu wyrzucić z siebie wszystko, żeby nie wybuchnąć.- Uśmiechnąłem się delikatnie. Nigdy nie sądziłem, że Nico potrafi kogoś rozbawić.
Opowiedziałem mu wszystko. Niestety opowiadając nie raz ponosiły mnie emocje i czasem podnosiłem głos, a czasem płakałem. Skończywszy opowiadać poczułem ulgę na sercu. Spojrzałem na bladą twarz Nico i przez chwile wydawało mi się jakby chłopak się uśmiechnął. Zdziwiłem się, ale może to było zwykłe złudzenie. Nie wiem. Chłopak przysunął się do mnie bliżej.
- Wiem, że naprawdę byłeś mocno związany z Annabeth, ale czy nie lepiej poznać ci było jaka jest naprawdę niż cierpieć do końca życia?
- Niby tak, ale to może moja wina? Może to ja popełniłem błąd?
- Twoja wina? To ona uwierzyła w te brednie twojego brata. To ty się starałeś wszystko naprawić. Ona w ten związek nie dawała nic, tylko coraz bardziej oddalała się od ciebie. Ona nie zasługuje na ciebie ani na twoją miłość. Najwidoczniej nie potrafi docenić czegoś tak wielkiego, co jej dajesz. Woli chłopca, który do końca życia będzie opowiadał tylko te swoje bajeczki, który żyje cały czas w kłamstwie i nie daje nic prócz tego. Ona nie jest ciebie warta zasługujesz na kogoś równego sobie. Ty jesteś najwspanialszym na świecie chłopakiem!....- spojrzałem na niego dziwnie, a on dodał szybko zakłopotany- Oczywiście każda dziewczyna chciała by z tobą być.
Nigdy nie sądziłem, że Nico potrafi pocieszać. Naprawdę słuchając jego zrobiło mi się lepiej. Choć wiadomo nie od razu zapomnę o Ann. Ostatnie słowa strasznie mnie zdziwiły lecz wolałem o tym nie rozmawiać. Nico chyba myślał tak samo, bo zmienił temat:
- Widziałem, że dużo domków doszło.
- O tak! Jest nawet jedna dziewczyna, która okazało się jest córką Hadesa. Niezbyt odzywa się do kogokolwiek. Rzadko wychodzi z domku i w ogóle jest zamknięta. Powinieneś z nią porozmawiać.
- Możliwe…
- Proszę powiedz mi, ze tym razem zostaniesz tu dłużej.
- Raczej nie…
Nagle przerwaliśmy rozmowę, ponieważ usłyszeliśmy kroki.
- Och Percy tu jesteś. Długo trzeba cię było szukać. Chejron wzywa wszystkich do siebie. Podobno jakaś misja. Nie chciał zbyt dużo zdradzać. Kazał mi po ciebie przyjść.- powiedziała Thalia.- Cześć Nico!
- Cześć.- powiedział z obojętnym wyrazem twarzy.
Zauważyłem, że gdy tylko pojawiła się Thalia Nico zmienił swoją postawę, minę itp. To było dziwne…
- Nico wiem, że nie przepadasz za żywymi, ale chciałbym jeszcze z tobą porozmawiać, a jak odejdziesz nie wiem kiedy się spotkamy. Proszę zrób to dla mnie. Zostań na trochę w obozie.
- Niech ci będzie.
- No to chodźcie. Trzeba przejść od słów do czynów- powiedziała Thalia.
Zaczęliśmy kierować się w stronę obozu. Ciekawe o jaką misje chodziło Chejronowi i kogo do niej wybierze. Ucieszyłbym się, gdybym to był ja nareszcie mógłbym się zająć czymś pożytecznym i zapomnieć o Annabeth.
- Cześć Percy. Dawno się nie widzieliśmy. Co u Ciebie?
Nie chciałem go okłamywać, ale nie chciałem też okazywać słabości. Nie chciałem go zasmucać. Był jakoś szczęśliwy, a nie często mu się to zdarza. Wolałem, żeby rozmowa zaczęła się na inny temat. Jednak Nico potrafił wyczuć kłamstwo, więc i tak w końcu musiałbym mu powiedzieć prawdę.
- Źle.
- Co się stało?
- Wiem, że nie lubisz historii miłosnych, więc nie chce cię zanudzać. Może zmienimy temat?
- Percy… Może to i prawda, że nie przepadam za nimi, ale każdy musi w końcu wyrzucić z siebie wszystko, żeby nie wybuchnąć.- Uśmiechnąłem się delikatnie. Nigdy nie sądziłem, że Nico potrafi kogoś rozbawić.
Opowiedziałem mu wszystko. Niestety opowiadając nie raz ponosiły mnie emocje i czasem podnosiłem głos, a czasem płakałem. Skończywszy opowiadać poczułem ulgę na sercu. Spojrzałem na bladą twarz Nico i przez chwile wydawało mi się jakby chłopak się uśmiechnął. Zdziwiłem się, ale może to było zwykłe złudzenie. Nie wiem. Chłopak przysunął się do mnie bliżej.
- Wiem, że naprawdę byłeś mocno związany z Annabeth, ale czy nie lepiej poznać ci było jaka jest naprawdę niż cierpieć do końca życia?
- Niby tak, ale to może moja wina? Może to ja popełniłem błąd?
- Twoja wina? To ona uwierzyła w te brednie twojego brata. To ty się starałeś wszystko naprawić. Ona w ten związek nie dawała nic, tylko coraz bardziej oddalała się od ciebie. Ona nie zasługuje na ciebie ani na twoją miłość. Najwidoczniej nie potrafi docenić czegoś tak wielkiego, co jej dajesz. Woli chłopca, który do końca życia będzie opowiadał tylko te swoje bajeczki, który żyje cały czas w kłamstwie i nie daje nic prócz tego. Ona nie jest ciebie warta zasługujesz na kogoś równego sobie. Ty jesteś najwspanialszym na świecie chłopakiem!....- spojrzałem na niego dziwnie, a on dodał szybko zakłopotany- Oczywiście każda dziewczyna chciała by z tobą być.
Nigdy nie sądziłem, że Nico potrafi pocieszać. Naprawdę słuchając jego zrobiło mi się lepiej. Choć wiadomo nie od razu zapomnę o Ann. Ostatnie słowa strasznie mnie zdziwiły lecz wolałem o tym nie rozmawiać. Nico chyba myślał tak samo, bo zmienił temat:
- Widziałem, że dużo domków doszło.
- O tak! Jest nawet jedna dziewczyna, która okazało się jest córką Hadesa. Niezbyt odzywa się do kogokolwiek. Rzadko wychodzi z domku i w ogóle jest zamknięta. Powinieneś z nią porozmawiać.
- Możliwe…
- Proszę powiedz mi, ze tym razem zostaniesz tu dłużej.
- Raczej nie…
Nagle przerwaliśmy rozmowę, ponieważ usłyszeliśmy kroki.
- Och Percy tu jesteś. Długo trzeba cię było szukać. Chejron wzywa wszystkich do siebie. Podobno jakaś misja. Nie chciał zbyt dużo zdradzać. Kazał mi po ciebie przyjść.- powiedziała Thalia.- Cześć Nico!
- Cześć.- powiedział z obojętnym wyrazem twarzy.
Zauważyłem, że gdy tylko pojawiła się Thalia Nico zmienił swoją postawę, minę itp. To było dziwne…
- Nico wiem, że nie przepadasz za żywymi, ale chciałbym jeszcze z tobą porozmawiać, a jak odejdziesz nie wiem kiedy się spotkamy. Proszę zrób to dla mnie. Zostań na trochę w obozie.
- Niech ci będzie.
- No to chodźcie. Trzeba przejść od słów do czynów- powiedziała Thalia.
Zaczęliśmy kierować się w stronę obozu. Ciekawe o jaką misje chodziło Chejronowi i kogo do niej wybierze. Ucieszyłbym się, gdybym to był ja nareszcie mógłbym się zająć czymś pożytecznym i zapomnieć o Annabeth.
Hej kiedy będzie następny rozdział?
OdpowiedzUsuńHej, niedługo, bo właśnie wymyśliłam jaka ma być ta misja :D A jak się podoba blog?
UsuńBlog jest extra :D oby tak dalej ;)
OdpowiedzUsuńDzięki ^^
UsuńKiedy następny rozdział?
OdpowiedzUsuńKiedy następny rozdział?
OdpowiedzUsuń